?Szlifuj swój angielski?. Tak brzmiało moje postanowienie noworoczne. Minęło pół roku i niestety po raz kolejny muszę przyznać się do porażki. Nie pomógł ani interaktywny kurs angielskiego, na który zapisałem się już w styczniu ani e-słownik angielski, który kosztował mnie połowę moich oszczędności i według zapewnień autorów miał sprawić, że w ciągu trzech miesięcy dwukrotnie powiększę mój zasób słownictwa. Niestety wszystko to było bezradne wobec mojego lenistwa. Początkowo chciałem nawet żądać zwrotu pieniędzy zarówno od autorów kursu jak i słownika, ale na szczęście w porę oprzytomniałem i zrozumiałem, że prawdziwym winnym jest mój słomiany zapał, a nie niekompetencja twórców narzędzi, które miały mi pomóc w nauce. Postanowienia noworoczne nie mają żadnej magicznej mocy i niczym nie różnią się od tych dokonywanych w maju czy lutym, jak mi się najwyraźniej wydawało. Nauka języka zawsze będzie wymagało dużo poświęconego jej czasu i ciężkiej, żmudnej pracy przy przyswajaniu nowego słownictwa czy zasad obcej gramatyki. Ilość pieniędzy wydanych na naukę niestety niekoniecznie musi przekładać się na realne osiągnięcia jak wielu, w tym przez jakiś okres również ja, by chciało.